strzałka do góry

Felietony

Poznaj swojego wroga!

Poznaj swojego sąsiada, poznaj mojego narzeczonego, poznaj mojego męża. Czy to poprawne sformułowania? Oczywiście, ponieważ czasownik poznać wymaga biernikowej formy rzeczownika (zaimka, przymiotnika). Biernik jednak jest bardzo specyficznym przypadkiem gramatycznym. Zdecydowana większość rzeczowników stojących w bierniku nie ma odrębnych końcówek, tylko w zależności od budowy lub znaczenia przybiera albo formę dopełniacza, albo mianownika. Biernik bowiem odpowiada na pytanie kogo, co?, zbieżne z pytaniami tamtych przypadków. Widzę sąsiada (forma równa dopełniaczowi), widzę samochód (forma mianownika). Kocham brata (dopełniacz), kocham las (mianownik). Poznaj wroga, poznaj świat. To, jaką postać ma biernik, zależy nie tylko od budowy rzeczownika, lecz także od tego, czy jest to rzeczownik żywotny, czy nieżywotny. To jest jasne i nie budzi wątpliwości.

A jednak wątpliwości związane z użyciem tego przypadka są. Pisze o nich dziennikarz portalu Wirtualnemedia: „Ostatnio w prasie pojawiła się reklama, której główne hasło stanowi zdanie: Poznaj swojego buta. Zarówno w mojej opinii, jak i moich znajomych jest to ewidentny błąd, bo prawidłowo zdanie to powinno brzmieć: Poznaj swój but. Nie wiem jednak, czy Pani jako specjalista podzieli tę opinię”. Oczywiście, podzielam! Hasło poznaj swojego buta jest absolutnie niepoprawne! Błędy zawiera także dalszy tekst reklamy: Dobiegnij do mety i zaskocz nas. Zgarnij premierowego XXX – ikonę butów do biegania. Doskonała amortyzacja w jeszcze lżejszym wydaniu pomoże ci poprawić twoje „życiówki”. A obok jeszcze hasło: Premiera nowego xxx.

No, chyba świat się kończy, bo but ma premierę! Jeden but! W dodatku ów but jest ikoną butów! Tak w każdym razie wynika z tekstu tej niefortunnej - żeby nie powiedzieć szkodliwej - reklamy. Czy ktoś w ogóle nad nią dłużej myślał? Czy ktoś, kto woła: Poznaj swojego buta reklamowałby nowy samochód słowami: Poznaj swojego samochoda?

A może to wszystko wina buta? Wszak w języku potocznym coraz częściej słychać sformułowanie: Zawiąż buta zamiast Zawiąż but i – szczerze mówiąc - wielu osób już ono nie razi. Ale te osoby nie powiedzą przecież: Zawiąż krawata. Albo: Zawiąż szalika. Więc może to wszystko przez but?

Żarty na bok! Tytuł felietonu: Poznaj swego wroga! został przeze mnie użyty celowo. Naszym wrogiem jest bowiem niewiedza, niechęć do studiowania słowników, do podnoszenia własnej sprawności językowej. Nie wystarczy mówić, trzeba jeszcze wiedzieć, co mówić i jak mówić, żeby się po prostu nie skompromitować i nie ośmieszyć. Tak jak autor owej reklamy.

Ów, owa, owo

Nic tak nie uszlachetnia tekstu, jak słowa wyszukane, rzadkie, książkowe. Świadczą one o bogactwie słownictwa autora, o jego większej sprawności językowej i głębszej wrażliwości na piękno języka. Jeśli oczywiście owe rzadkie słowa użyte są w odpowiednim miejscu, we właściwym znaczeniu i poprawnej formie gramatycznej.

Ale, rzecz jasna, nie zawsze się tak dzieje. W czasach, w których króluje kultura popularna przekazywana głównie za pośrednictwem mediów, znajomość polszczyzny książkowej jest coraz mniejsza. Zdarza się, że z lat szkolnych, kiedy jeszcze jako wzorowi uczniowie czytaliśmy zalecane lektury, pamiętamy takie czy inne rzadkie słowo. Jednak bywa ono, niestety, używane niewłaściwie.

Wyrazistym przykładem niefortunnego użycia słowa książkowego jest mówienie „bynajmniej” zamiast „przynajmniej’, o którym wiele razy pisałam. Dziś chcę zwrócić uwagę moich czytelników na inne książkowe słowo, z którym dzieje się coś niedobrego. Może najpierw znamienny cytat z internetowego forum „Głosu Szczecińskiego”: „Jeżeli tolerujemy chamstwo w centrach kultury, to ów chamstwo będzie się tak pogłębiać, aż i nam zacznie przeszkadzać’. Nie, nie ma tu pomyłki! Tak właśnie ktoś starannie sformułował słuszną skądinąd myśl.

O tym, że nie jest to jednorazowy incydent, świadczą wypisy ze studenckich prac magisterskich (na polonistyce!): „Sprzyjało to w pośredniczeniu z ów nieznanym światem pozagrobowym”. „Ów styczność z bóstwem czyni z niego jednostkę szczególną”.

Muszę przyznać, że już dawno żaden błąd mnie tak nie zaskoczył, jak właśnie ten. Ów chamstwo? Ów styczność? Z ów nieznanym światem? To piszący nie wiedzą, że ów jest zaimkiem rodzaju męskiego? I że ma rodzaj żeński: owa? I nijaki: owo? Z przykładów wynika, że nie wiedzą. I pewnie nie przypuszczają, że ów odmienia się przez przypadki, przybierając formy: D. owego, C. owemu, B. owego (ów), N. owym, Msc. o owym, W. ów!

Autorzy przytoczonych wypowiedzi unieruchamiają gramatycznie zaimek ów, jakby był elementem jakiegoś egzotycznego języka, dla którego nie można znaleźć w polszczyźnie wzoru odmiany. A to przecież wyraz rodzimy, podlegający wszystkim obwiązującym regułom gramatycznym.  Zachowuje się jak każda przydawka, to znaczy dostosowuje swoją formę do formy wyrazu, który określa: owo chamstwo, owa styczność, z owym nieznanym światem – by pozostać tylko przy naszych przykładach.

A przy okazji: niegdyś ów miał w mianowniku wariant owy, dziś nieakceptowany przez normę, a więc niepoprawny. Podsumujmy zatem: ów(mężczyzna), owa (kobieta), owo (dziecko). Z owym panem i z ową panią.
I tyle.

Jak pisać, by nas chętnie czytano?

Na tytułowe pytanie jest wiele odpowiedzi. Chyba najtrafniejszą i najbardziej uniwersalną receptą jest stosowanie klasycznych zasad: tekst ma być jasny, prosty, zwięzły i stosowny.

Każdą z owych zasad warto rozwinąć w oddzielnym felietonie, lecz dziś skupimy się tylko na zasadzie pierwszej: tekst ma być jasny. Przede wszystkim autor powinien wiedzieć, co chce napisać. Musi najpierw uporządkować myśli, ułożyć w głowie jakiś plan: najpierw powiem o tym, później o tamtym, a na końcu jeszcze o tym. Następnie ów plan powinien ubrać w odpowiednie słowa i przelać na papier.

W wersji pisanej tekst musi zachować ten sam porządek, czyli być zgodny z tokiem rozumowania. Jasność wypowiedzi opiera się bowiem na logiczności myślenia: jest przyczyna – musi być skutek, jest problem – jest także jakieś rozwiązanie, jest teza – jest dowód. Jedna myśl ma wypływać z drugiej i łączyć się z trzecią. Kolejne zdania muszą się łączyć w sensowną całość, być budulcem spójnego tekstu.

Lektura wielu tekstów pisanych dowodzi jednak, że ich autorom nie zawsze udaje się ową spójność osiągnąć. Bo co to właściwie znaczy: spójny tekst? Najprościej byłoby odpowiedzieć tak: każda nowa informacja zawarta w zdaniu poprzedzającym powinna być rozwinięta w zdaniu następnym, np. Spojrzał w niebo. Całe było w czarnych chmurach. Zapowiadały burzę. Można tę samą treść zapisać inaczej: Spojrzał w niebo, które całe było w czarnych chmurach, co zapowiadało burzę.

Obie wersje tekstu są spójne i sensowne. Decyduje o tym następstwo tematyczne kolejnych części składowych, wiedza wspólna autora tekstu i jego odbiorcy (obaj wiedzą, co oznacza czarne niebo), a także słowa łączące poszczególne myśli. Takimi „spajaczami” tekstów mogą być spójniki (i, ale, albo, więc, czyli, gdyż, kiedy itp.), zaimki (wtedy, kiedy, jak, gdzie itp.) i różne inne wyrazy wiążące zdania lub ich części w spójną całość, np. niemniej jednak, tymczasem, następnie, przeciwnie, z kolei itp. Piszący musi nie tylko wiedzieć, że takie elementy słownikowe istnieją, lecz także rozumieć ich znaczenie i umieć użyć w odpowiednim miejscu.

Nie wszystkim autorom się to udaje. Tylko jednego dnia natrafiłam w szczecińskiej prasie na kilka tekstów fragmentami wykoślawionych, irytujących. Jeden jest taki: Do czwartku (24 bm.) rodzice, których dziecko nie zostało przyjęte do szczecińskiego przedszkola publicznego, mają czas na to, by zażądać od tej placówki uzasadnienia pisemnego. Taki dokument jest potrzebny, aby z kolei ubiegać się o umieszczenia malucha w placówce. Wyrażenie z kolei oznacza ‘w wyniku następstwa wydarzeń’. Czy ubieganie się o umieszczenie malucha jest następstwem nieprzyjęcia dziecka do przedszkola, czy uzasadnienia nieprzyjęcia? Po co się ubiegać o umieszczenie w placówce, skoro dziecko nie zostało tam przyjęte? Pytania można by mnożyć, bo tekst jest niejasny, niespójny, z błędami (umieszczenia zamiast umieszczenie).

A wystarczyło drugie zdanie sformułować jasno i zwięźle: Taki dokument jest potrzebny, aby móc się ubiegać o umieszczenie malucha w innej placówce. No chyba że autor miał coś innego na myśli…

Polecam

Dla studentów

Dla wszystkich zgłębiających wiedzę.
Znajdą tu Państwo ważne informacje, felietony, wskazówki do ćwiczeń, itp.

Zapraszam do lektury.

Mój blog

Zapraszam na prowadzony przeze mnie blog, publikowany na łamach

Napisz do mnie

© 2014 Copyright Ewa Kołodziejek - projekt i realizacja Telvinet | polityka prywatności